wersja kontrastowa
rozmiar tekstu
Dziś jest czwartek, 13 sierpień 2020 07:14:32
Jesteś tutaj: Aktualności >

Ludzie ufają kominiarzom

Dane Urzędu

Urząd Gminy w Pruszczu
ul. Główna 33
86 - 120 Pruszcz
tel.52 562 43 00
e-mail: pruszcz@pruszcz.pl

Punkt informacyjno-podawczy Tel. 52 562 43 05


Nr konta bankowego:
Bank Spółdzielczy w Pruszczu
33 8170 0008 0000 0550 2000 0010

Wydział Komunikacji Starostwa - pokój nr 4,  Tel. 52 5683 233

Godziny pracy Urzędu od 01.01.2015
poniedziałek     7:15 - 15:15
wtorek             7:15 - 17:00
środa               7:15 - 15:15
czwartek          7:15 - 15:15
piątek              7:15  - 13:30

więcej informacji

14 kwiecień 2020 10:32 Ludzie ufają kominiarzom

Ludzie ufają kominiarzom


– Nigdy nie mamy 100-procentowej pewności, że nic nam się nie stanie. Nawet jeśli jesteśmy skupieni i uważni. Pracujemy na wysokościach, czasem w trudnych warunkach atmosferycznych, przy sadzy. Wiadomo, że oddychamy tym, czym ludzie palą – mówi kominiarz Bartosz Piotrowski.

KRZYSZTOF PARDO: Jak to się stało, że zostałeś kominiarzem?

BARTOSZ PIOTROWSKI: Można powiedzieć, że to rodzinna tradycja. Po śmierci mojego taty musiałem się zastanowić nad tym, co ja w ogóle chcę robić w życiu. Miałem dopiero 17 lat. Po ukończeniu technikum w wieku 19 lat zatrudniłem się na próbę na trzy miesiące jako kominiarz. Z trzech miesięcy zrobił się rok, potem dwa, a teraz to już będzie chyba ponad osiem lat. W naszej rodzinie kominiarzy nie brakuje, ponieważ mój tata i jego ojciec byli kominiarzami. Tata mojej mamy też był kominiarzem. A więc razem ze mną są to już trzy pokolenia.

Dziadek ze strony mamy był kierownikiem zakładu kominiarskiego w Chełmnie, a dziadek ze strony ojca kierował zakładem kominiarskim w Świeciu. Z kolei tata miał swój prywatny zakład kominiarski. Posiadamy w domu również herb kominiarski, który odziedziczyłem po poprzednikach.

Co twoim zdaniem jest takiego niecodziennego w zawodzie kominiarza?

– Zawód kominiarza jest specyficzny. Pracujemy w trudnych warunkach. Ktoś by powiedział: „Co to za problem wyczyścić komin”, „Co to za trudność wejść na dach”. Niełatwo jest wejść na stromy dach, gdy warunki atmosferyczne nam nie pomagają. Wyczyścić wolno stojący komin o wysokości ponad 30 m – nie każdy jest zdolny do takich wyczynów.

Sam osobiście pamiętam momenty, w których gdy stałem na dachu, nagle zaczynał padać deszcz, śnieg lub po prostu mocno wiało. Pamiętam jedną taką zimę, dużo śniegu, wysokie zaspy, mróz, ujemna temperatura w granicach -10, -15 stopni, a ja, jak również inni kominiarze na dachach pomagaliśmy klientom w trudnych losowych sytuacjach.

No i niecodzienne jest chyba jeszcze to, że tylko my potrafimy się tak szybko pobrudzić. Klienci żartują sobie, że my, wychodząc z zakładu pracy, już jesteśmy czarni, tak jakbyśmy się przed pracą specjalnie brudzili.

Czym się różni twoja praca od pracy poprzedników, którzy chodzili w tradycyjnych mundurach?

– Mundur kominiarski na przestrzeni lat bardzo się zmienił. Nadal jest oczywiście czarny. Składa się z bluzy, na której od zawsze było 13 guzików. Warto zauważyć, że kominiarze zwykle mają na głowie tzw. keplik. Kepliki wkładają czeladnicy kominiarscy i pomocnicy kominiarscy. Po awansie na mistrza kominiarskiego mistrz może zmienić nakrycie głowy na cylinder. Chociaż według mnie jest on niepraktyczny i może służyć jako ozdoba na głowę na jakieś uroczystości.

Praca dzisiaj i praca kiedyś – tutaj za dużo nie opowiem, bo nie wiem, jak było kiedyś, chociaż wydaje mi się, że za dużo się nie zmieniło. Cały czas chodzi o to samo – o bezpieczeństwo. Tylko że kiedyś to my, kominiarze, musieliśmy zadbać o to, aby pojawić się w każdym domu, a teraz, po latach zmian, to klient ma za zadanie zadbać o to, aby kominiarz się u niego pojawił.

Sprzęt kominiarski, taki podstawowy, jaki powinniśmy posiadać zawsze przy sobie, się nie zmienił. To graca naramienna, szczotka na przepychaczu, zestaw linowy wraz z kulą i szczotkami, zestaw kluczy do otwierania drzwiczek wyczystnych, łyżka do wybierania sadzy, zmiotka oraz worek do sadzy. Jedyne, co się mogło zmienić, to materiały, z jakich wykonane są szczotki lub przepychacze. Dodatkowo technologia idzie do przodu, a żeby nie pozostawać w tyle, oprócz podstawowych narzędzi kominiarze posiadają anemometry (do mierzenia ciągu kominowego), detektory gazu, kamery kominiarskie, długie przepychacze służące do czyszczenia przewodów kominowych od dołu, jeżeli nie ma możliwości wyjścia na dach itp.

Co obecnie należy do zadań kominiarza?

– No cóż, to, co kiedyś – czyszczenie i kontrolowanie przewodów kominowych. Czyszczenie przewodów kominowych dymowych według przepisów winno się odbywać cztery razy w roku. Jeżeli jednak do przewodów kominowych są podłączone kotły gazowe lub ogrzewanie olejowe, to takie czyszczenia powinny się odbywać dwa razy w roku. No i oczywiście przynajmniej raz w roku powinno się wyczyścić przewody wentylacyjne.

Obowiązkowo przynajmniej raz w roku trzeba wezwać kominiarza na okresową kontrolę, po której mistrz kominiarski wyda odpowiedni dokument, tzw. protokół okresowej kontroli, który jest ważny przez rok. Dokument ten stwierdza, czy przewody kominowe są drożne, szczelne i nadają się do użytkowania. Dodatkowo sprawdzane są prawidłowości podłączeń urządzeń grzewczych, czy kominy są otynkowane, jak wyglądają drabiny na strychach, czy są drzwiczki w przewodach kominowych itp.

Sprawdzamy wszystko, tak żeby usługobiorca nie musiał się obawiać. Każda kontrola zwiększa bezpieczeństwo, a przecież głównie o to chodzi. Oczywiście nie jest tak kolorowo, jak by się wydawało. Klienci często nie wiedzą, jak często powinno się wzywać kominiarzy.

Za brak protokołów od nas, kominiarzy, w razie jakiegoś nieszczęśliwego wypadku, jakim może być pożar sadzy w kominie, zatrucie tlenkiem węgla, zaczadzenie, usługobiorca nie otrzyma żadnych świadczeń z ubezpieczalni.

To niebezpieczny zawód. Miałeś jakieś nietypowe przygody związane z tym zajęciem?

– Każdy zawód niesie ze sobą jakieś ryzyko. Nigdy nie mamy 100-procentowej pewności, że nic nam się nie stanie. Nawet jeśli jesteśmy skupieni i uważni. Pracujemy na wysokościach, czasem w trudnych warunkach atmosferycznych, przy sadzy. Wiadomo, że oddychamy tym, czym ludzie palą. Zwykle wchodzimy na dachy po drabinach, które albo nigdy nie miały atestu, albo już go nie mają. Na dachach chodzimy po ławkach i stopach, które montują dekarze.

Moje przygody? Było ich kilka. Już w pierwszym roku pracy miałem wypadek, który – jak by to ująć – był troszkę z mojej winy. Gdy byłem u klienta na okresowym czyszczeniu, zapomniałem o instrukcjach, jakie mi przekazał przed wcześniejszą wizytą, a mianowicie, że w części strychowej budynku miałem poruszać się tylko po belkach nośnych… Zapomniałem o tym i wpadłem przez strop do łazienki.

Gdy chodziłem kiedyś po stopach dachowych, okazało się, że są źle przykręcone. Nie były zamocowane prawidłowo do dachu i podczas wchodzenia jeden taki stopień wyrwałem z połaci dachowej.

Najgroźniejszy wypadek, jaki miałem, zdarzył się dwa lata temu, kiedy to podczas wchodzenia na dach załamała się pode mną drabina, no i spadłem z blisko 3 m. Po upadku okazało się, że nie jestem w stanie się podnieść. W szpitalu po badaniach dowiedziałem się, że oprócz rany na głowie i złamanej ręki doznałem również niebezpiecznego złamania kręgosłupa. Teraz już jest w miarę dobrze. Chodzę, mogę wykonywać zawód, który lubię. Choć ból, który towarzyszy mi każdego dnia i będzie towarzyszył do końca życia, czasem nie pozwala mi na normalne funkcjonowanie.

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że ubezpieczalnie takie jak PZU i Uniqua wypłaciły mi odszkodowania i nawet przyznały uszczerbek na zdrowiu. Z ZUS natomiast musiałem walczyć w sądzie, ponieważ nie przyznał mi żadnego odszkodowania.

Czy twoim zdaniem praca kominiarza jest tak samo szanowana jak dawniej?

– Wydaje mi się, że zawód kominiarza miał kiedyś większe poszanowanie. Teraz jest wielu oszustów, którzy roznoszą kalendarze. Dodatkowo kiedyś usługi kominiarskie były przymusowe, teraz są tylko obowiązkowe.

Kominiarz to twoim zdaniem zawód zaufania publicznego?

– Tak. W końcu chodzimy po domach. Ludzie chętnie nas wpuszczają, ponieważ mają do nas zaufanie, wiedzą, że zatroszczymy się o ich domostwo. Zaufanie to polega nie tylko na przeświadczeniu, że prawidłowo wykonamy usługę, ale również na tym, że ich nie okradniemy. Sam mam takich klientów, u których drzwi są zawsze otwarte. Mam klientkę, która jest niewidoma. Wchodzę do jej domu, krzyczę słowo: „kominiarz” i słyszę odpowiedź: „Wejdź na dach, zrób, co masz, następnie zejdź do piwnicy i proszę posprzątaj po sobie, a potem chodź po pieniążki”.

Dodatkowo, kto, jak nie my, dba o bezpieczeństwo? Kto dokonuje wszystkich sprawdzeń i czyszczeń przewodów kominowych? Ludzie mają do nas zaufanie, bo wierzą, że dzięki nam mogą spać spokojnie.

Mówią, że kominiarz przynosi szczęście. Ile jest prawdy w tym powiedzeniu?

– Czy widząc robotnika na ulicy, dekarza na dachu, pielęgniarkę w szpitalu, łapie się pan za guzik? Miło jest zobaczyć, jak przechodzień przed tobą łapie się za guzik i szuka osób w okularach, żeby mieć szczęście. Ile jest w tym prawdy? Sam do końca nie wiem. Jak byłem młodszy, to sam łapałem się za guzik. Mimo że kominiarz mieszkał razem z nami, nauczono mnie, że trzeba się złapać za guzik i znaleźć biały samochód i biały dym w kominie.

Czytałem kiedyś, że za guzik dawniej łapały gospodynie, które chciały jako pierwsze ugościć kominiarza w swoich domach. A dlaczego łapały za guzik? Może dlatego, że to jedyna dość czysta rzecz na mundurze. Wydaje mi się, że jest w tym prawda, ale raczej nie chodzi tu o szczęście jak wygrana w totka. Ogólne szczęście, tak bym to nazwał: zdrowy dom, rodzina i możność włożenia czegoś do garnka, to jest chyba prawdziwe szczęście.

Czy ludzie młodzi garną się do tego zawodu? Jakie warunki muszą spełniać?

– Mówi się, że zawód kominiarza zanika. No cóż, skoro jest nas tak mało, to jesteśmy elitą. Mnie się wydaje, że dopóki są kominy, dopóty będą kominiarze.

Jakie wymagania trzeba spełnić? Przede wszystkim na pewno osoba, która chce pracować jako kominiarz, nie powinna mieć lęku wysokości. Poza tym musi wiedzieć, że jest to praca dość brudna i ciężka. Jedno wejście na dach, jedno wyczyszczenie komina nie męczy tak jak 20–30 takich wejść dziennie. Poza tym młodzi chcieliby na start zarabiać minimum 3 tys. zł netto. A przecież wiadomo, że tak się nie da.

Zapotrzebowanie jest duże, ale co z tego, jak nie ma rąk do pracy. Wymagania, jakie stawia firma, w której pracuję, to prywatny pojazd. Nie otrzymuję jednak kilometrówki. Nie każdego od razu stać na dwa samochody i wydatki związane z eksploatacją pojazdu i paliwem, na które nie otrzymujemy dodatków.

Czego się życzy kominiarzowi?

– Pomyślnych wiatrów, zdrowia, szczęścia, a może połamania drabiny? Nie odpowiem na to pytanie, bo nie wiem.

Dziękuję za rozmowę.

KP

„Czas Świecia” 3 kwietnia 2020 r.

Wróć

Kalendarz imprez

Sierpień 2020
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31

Filmy

Flesz 14-12-2018
Musisz zainstalowa Flash Player'a oraz włączyć obsługę JavaScript.